Dla wielu par mieszkających na Zielonej Wyspie to dylemat numer jeden: robić wesele „na miejscu” w Irlandii, czy organizować logistyczną operację transportu gości do Polski? Sentyment podpowiada Polskę, ale kalkulator coraz częściej wskazuje na Irlandię. Inflacja nad Wisłą sprawiła, że różnice cenowe, które kiedyś były przepaścią, dziś są ledwo zauważalne, a stres związany z organizacją imprezy na odległość 2000 kilometrów potrafi zabić radość z narzeczeństwa.
Czy wesele w Irlandii jest faktycznie droższe niż w Polsce?
W przeliczeniu na gościa różnice te zatarły się w ostatnich latach; choć usługi w Irlandii mają wyższe stawki nominalne, to model „talerzyka” w Polsce zrównał się cenowo przez inflację, a irlandzki model weselny jest często krótszy i mniej wystawny.
W Polsce płacimy za „talerzyk”, który musi ugiąć się od jedzenia, a poprawiny to standard. W Irlandii płaci się często osobno za wynajem sali (Venue Hire Fee) i osobno za catering, ale samo wesele trwa krócej (zazwyczaj do 1:30 lub 2:00 w nocy) i nie wymaga takiej ilości jedzenia (brak wiejskiego stołu, fontann czekoladowych itp.).
Kluczowa różnica leży w alkoholu. W Polsce wódka stoi na stołach. W Irlandii standardem jest wino do obiadu i toast szampanem, a resztę goście kupują sobie sami w barze (lub para młoda otwiera tab, czyli rachunek, do określonej kwoty). To drastycznie zmienia budżet. Polskie „zastaw się a postaw się” kontra irlandzki „relaxed vibe” to dwa różne światy finansowe.
Na jakie ukryte opłaty trzeba uważać w irlandzkich domach weselnych?
Największą pułapką dla polskich par jest „Corkage Fee” (korkowe) oraz „Bar Extension Fee” – opłaty, które nie istnieją w polskiej kulturze weselnej, a w Irlandii są standardem.
Jeśli planujesz postawić na stołach własną wódkę lub wino kupione w hurtowni, irlandzki menedżer sali policzy Cię słono. Corkage fee to opłata za otwarcie własnej butelki, która może wynosić od 10 do nawet 25 euro za butelkę wina. Często okazuje się, że taniej jest wziąć wino z karty lokalu, niż płacić ten „podatek”.
Druga kwestia to Bar Extension. Irlandzkie prawo jest surowe – bary zamykają się wcześnie (często 23:30 lub 00:30). Aby impreza trwała do 1:30 lub 2:00 w nocy, musisz zapłacić urzędową opłatę za przedłużenie licencji (zazwyczaj 400-500 euro). Bez tego światła zapalają się zaraz po północy, a DJ przestaje grać.
Czy warto ściągać usługodawców z Polski, czy brać lokalnych (w tym Polaków mieszkających na miejscu)?
Logistycznie i bezpieczniej jest zatrudnić usługodawców działających lokalnie w Irlandii, ponieważ eliminuje to ryzyko odwołanych lotów i problemów ze sprzętem, a wielu polskich profesjonalistów i tak działa na stałe na wyspie.
Kuszące wydaje się ściągnięcie fotografa z Warszawy czy Krakowa, bo w portfolio ma „to coś”. Jednak ryzyko jest spore. Co jeśli Ryanair odwoła lot dzień przed ślubem? Co jeśli bagaż ze sprzętem zginie na lotnisku?
Lokalni usługodawcy (również polscy fotografowie czy filmowcy mieszkający w Dublinie czy Cork) znają specyfikę irlandzkiego światła. Wiedzą, o której zachodzi słońce w listopadzie (bardzo wcześnie!) i wiedzą, gdzie uciec przed deszczem w konkretnej okolicy. Nie muszą „szukać” kadrów, bo znają teren. Jeśli chodzi o zespół muzyczny – tu często warto ściągnąć kogoś z Polski, jeśli zależy nam na typowym polskim repertuarze, bo irlandzkie bandy grają świetnego rocka, ale nie zagrają „Jesteś szalona”.
Porównanie kultury weselnej: Polska vs Irlandia
|
Element |
Polska Tradycja |
Irlandzka Rzeczywistość |
|
Czas trwania |
Często do 4:00 – 5:00 rano. |
Koniec o 1:30 – 2:00 (Bar Extension). |
|
Alkohol |
Butelki na stołach, nielimitowane. |
Wino do obiadu, potem płatny bar. |
|
Jedzenie |
4-5 dań gorących + zimna płyta. |
Jeden solidny obiad + przekąska wieczorem (np. kanapki z bekonem). |
|
Poprawiny |
Częste, duży koszt. |
Rzadkość (czasem luźny grill w pubie). |
|
Goście |
Zaprasza się szeroką rodzinę. |
Często mniejsze, bardziej kameralne grono. |
Podsumowanie
Organizacja ślubu w Irlandii wymaga zmiany myślenia z „ilości” na „jakość”. Może nie będzie pięciu dań gorących i zabawy do świtu, ale zyskasz niesamowitą scenerię i mniej sformalizowaną atmosferę. Kluczem do sukcesu jest znalezienie złotego środka – np. połączenie polskiej gościnności (własny alkohol po opłaceniu korkowego) z irlandzkim luzem i lokalnymi, sprawdzonymi wykonawcami, którzy nie zawiodą, gdy spadnie deszcz.
Fotograf ślubny w Dublinie: https://www.matchbox-photography.com
Artykuł sponsorowany